Martin Lindstrom: Zakupologia i neuromarketing
01/09/2009 13:50
Wielu jednak uważa neuromarketing za blagę. Mówiąc najkrócej - neuromarketing to skanowanie mózgu przy pomocy funkcjonalnego rezonansu magnetycznego.
Kim jest Martin Lindstrom? Jednym z najbardziej znanych w świecie specjalistów od brendingu i marek. Pisze naprawdę ciekawie i przekonywująco.
Ta książka może być bardzo groźna dla naszych menedżerów wychowanych na kulcie tabelek, Excella i "koszarowego" zarządzania. Burzy bowiem mity,
podobnie zresztą jak "Błysk!" Malcolma Gladwella (Znak 2007).
Zdaniem Lindstroma nasze decyzje o zakupie zapadają z reguły spontanicznie i nieświadomie. A decydują o tym skróty myślowe czyli markery somantyczne. To specjalne rodzaje uczuć generowanych na podstawie emocji. To zbiór odruchów ukształtowanych przez nasze życiowe doświadczenie.
Badania neuromarketingowe wyjaśniają też dlaczego ludzie kłamią w czasie badań. Grupa badanych pytana czy ostrzeżenia na papierosach zniechęcają je do palenia mówiła: tak. Badanie rezonansem wykazało jednak, że te napisy stymulowały tą część mózgu palacza, która jest ośrodkiem przyjemności. Zatem...zachęcała do palenia!
Martin Lindstrom, Zakupologia,ZNAK 2009
Marketing według Teda Levitta
13/07/2009 23:42
- "Marketing" Philipa Kotlera często jest nazywany "Biblią marketingu". W takim układzie "Marketing według Teda Levitta" jest marketingowym katechizmem - tak tej książce pisze jej wydawca.
Książka to zbiór tekstów Levitta z lat 1960 - 1993. Czyta się rewelacyjnie, choc niekeidy nie można się nie usmiechnąć czytając tekst o zaletach i meandrach marketingu napisany w czasach kiedy Polska rządził towarzysz Wiesław.
Teksty Leviitta choć powstały przed wielu laty nie straciły nic ze swojej aktualności. Jak choćby taka myśl: Klienci nie kupują towarów - kupują gotowe rozwiązania własnych problemów.
W dzisiejszych czasach, czasach pogoni za innowacyjnością warto też zastanowić się nad inną myślą Levitta (z 1966 roku:-) "najlepszym wyjściem jest zdroworozsadkowe, zrównoważone spojrzenie na świat. Innowacyjności nie da się uniknąć. jest konieczna i dążenie do niej jest rozsądne, ale nie wypełnia całej rzeczywistości".
A niektórym polskim biznesmenem i menagom , szczególnie tym od banków, polecam zdanie z okładki książki: Jeśli nie myślisz o kliencie, to znaczy, że wcale nie myślisz.
Warto przeczytać. Polecam.
Chris Anderson: Długi ogon
26/06/2009 23:30
I pomyśleć, że niedługo minie pięć lat odkąd Chris Anderson opublikował w Wired swoja teorię "długiego ogona". Głosi ona, że dochody osiągane z niszowych produktów w sumie dają większy dochód niż te z bestsellerów. Podparł to dowodami z działalności Amazona czy iTunesa. Dzisiaj prawdziwość tej teorii widać w systemie reklamowym Googla (AdSense, AdWord)).
Dwa lata później okazała się jego książka, która w końcu dotarła do Polski. Choć wiele tez, jakie stawiał wtedy Anderson, stało się już niepodważalnymi dogmatami, to nadal warto ją przeczytać.
Istote długiego ogona najlepiej wyraził chyba dyrektor firmy JotSpot: Do niedawna największy nacisk kładziono na kilkanaście rynków złożonych z milionowej klienteli, natomiast obecnie środek ciężkości zaczyna się przenosić ku milionom rynków, z których każdy składa się z kilkunastu odbiorców."
Ta zmiana wynika miedzy innymi z tego, że ludzie kiedyś chcieli być tacy sami jak otoczenie. Teraz coraz częściej chcą czymś wyróźniać się z tłumu.
Prawdę powiedziawszy z całej książki najbardziej spodobał mi się cytat tłumaczący: czemu TV jest wulgarna:
"Przyczyna wulgarności i prostactwa telewizji nie należy szukać w wulgarności i prostactwie telewidzów. Telewizja jest, jaka jest dlatego, że właśnie w formach prostactwa, wulgarności i tępoty ludzie najmniej się między sobą różnią. W sferze wysmakowanej, estetycznej kazdy z nas jest inny." David Foster Wallace.
Chris Anderson: Długi ogon, tłum. Bolesław Ludwiczak, Media Rodzina, Poznań 2008,
Zasady kultowych marek
20/06/2009 15:22
Nie pamiętam już, kto to powiedział. W każdym razie był to jakiś producent znanych perfum. Powiedział on mianowicie, że w swojej fabryce wyrabia perfumy, ale w sklepach sprzedaje marzenia. Podobną myśl znalazłem w "Potędze kultowych marek" Matthew W. Ragasa i Bolivara J. Bueno.
Piszą oni:...kultowe marki nie sprzedają jedynie produktów i usług, lecz pakiety, na które składa się mozliwość ucieczki od rzeczywistości, poczucie spełnienia i wiara we własne siły. Sprzedawaj nie produkt, ale styl życia.
Ragas i Bueno w swojej książce przedstawili 7 zasad kultowych marek:
1. Klient chce należeć do grupy, która czymś się odróżnia od innych.
2. Twórców kultowych marek cechuje odwaga i determinacja.
3. Kultowe marki sprzedają styl życia
4. Stwórz grupe "wyznawców" Twojej marki
5. Kultowe marki tworzą społeczności swoich klientów
6.Kultowe marki zaspakajają wszystkie potrzeby klienta
7. Kultowe marki promują poczucie wolności i czerpią siłę od swoich wrogów
Fajna, naprawdę fajna książka. Zawiera między innymi historie budowania potęgi takich marek: Linux, Harley i Apple.
Książka jest z 2006, ale dopiero teraz:-( wpadła mi w oczy.
Vince Poscente: Era pośpiechu czyli dzisiejsze zabiegane czasy
26/05/2009 00:14
"Erę pośpiechu" Vince Poscente http://www.vinceposcente.com/ mogę polecić z czystym sumieniem. Przeczytałem ja w jeden, góra dwa wieczory. O czym jest ta książka? Ano o tym, że dzisiejsze czasy to życie w biegu, a kto zamiast biegnąć idzie, to pada na twarz. O tych, którzy stoją nawet nie warto wspominać. Bo już od dawna są żywi inaczej i przysypani wapnem
W książce Poscente wiele miejsca poświęca nowemu podejściu do pracy czyli nielimitowanemu czasowi pracy. W Polsce oznacza to w praktyce harówkę od rana do wieczora. A w normalnych firmach - o dziwo-nie.
Poscente posługuje się przykładem firmy Best Buy. To sieć sklepów sprzedająca sprzęt RTV/AGD. Pracownikom pozostawiono tam swobodę w kwestii tego, kiedy, gdzie i jak chcą pracować. Mają jedynie wykonywać wszystkie przydzielone im zadania.
- Można powiedzieć, że reorganizujemy ludzkie mózgi. Wykorzeniamy z nich mentalność rodem z lat pięćdziesiątych...Chcemy aby ludzie przestali myśleć o pracy jako o miejscu, w którym przebywa się od 8 do 17. Praca ma się im kojarzyć z tym co robią - mówi o filozofii firmy jeden z jej pracowników.
I jeszcze jeden piękny cytat, tym razem z autora książki:
"Wszystko, co szybkie, jest proste - dlatego właśnie prostota jest w epoce szybkości jednym z kluczowych czynników sukcesu"
Edward de Bono: Sześć medali wartości
16/04/2009 22:53
"Gdy wszystko staje się towarem, znaczenia nabiera umiejetność tworzenia i dostarczania wartości . Oznacza to zdolność do myślenia kreatywnego i budowania czegoś nowego" - to jedno z wielu myśli de Bono, dla jakich warto przeczytać "Sześć medali wartości".
Albo: "Logika może Ci pomóc w zdecydowaniu o tym, jak coś zrobić, ale nie podpowie Ci, co chcesz zrobić".
I jeszcze jedna ważna mysl: "W wielu przypadkach skuteczność jest ważniejsza od wydajności".
De Bono to jeden z najważniejszych rewolucjonistów, którzy zmienili filozofię działania biznesmenów i ludzi marketingu. Ta akurat książka traktuje o o roli wartości w naszym działaniu. Warto poczytać, choćby by uzmysłowić sobie, że:
"Ludzie reagują na realny świat swoich wyobrażeń, nie na prawdziwy świat."
Marketing partyzancki dla początkujacych
26/03/2009 01:31
Jay Conrad Levinson, Marketing partyzancki.
Levinson napisał przystępny podręcznik dla ludzi, którzy nie bardzo wiedzą z czym się je marketing, a ten partyzancki w szczególności. To książka dla właścicieli małych firm, których nie stać na zatrudnienie fachmanów od marketingu. Z książki Levinsona można się jednak nauczyć, jak atakować rynek samemu i przy minimalnych kosztach, a głównie za darmo, bo taka jest istota marketingu partyzanckiego.
- Są dwie kluczowe prawdy, które musisz poznać na samym początku - pisze Levonson. - Po pierwsze - jakość jest drugim powodem, dla którego ludzie korzystają z usług firmy. Wyprzedza ją jedynie zaufanie do firmy, nieco mniej zaś istotna jest nawet sama obsługa. Po drugie - jakość nie jest tym, co wkładasz w swoje produkty czy usługi, ale tym, co klientom uda się z nich wydobyć.
Warto pamiętac o tej radzie, podobnie zreszta jak i o tym, że "najlepszym źródłem nowych klientów, są starzy klienci"
Bardzo mi się spodobała przytoczona przez Levinsona myśl generała Pattona: "Dobry plan zrealizowany dzisiaj jest lepszy niż doskonały zrealizowany jutro"
I jeszcze dwie fajne myśli Levinsona:
"Bądź lepszy w tym, co robisz, zamiast stać się kiepskim w czymś, czego nie robisz, ale sądzisz, że przyniesie Ci to zyski"
"Partyzanci wiedzą, że ludzie tak naprawdę nie przegrywają - oni po prostu przestaja próbować".
I rada dla tych wszystkich, którzy zaśmiecają forum.wm.pl zachwalaniem swoich usług i produktów.
"Jeżeli chcesz skorzystać z tej formy marketingu, nie wysyłaj na forum "klocowatej" wiadomości marketingowej lub reklamy Twojej firmy. To gwarantowana metoda pozyskania nowych wrogów".
Jak podbijać umysły klientów perswazyjnymi tekstami,Joe Vitale
24/03/2009 13:59
A można to zrobić, jak pisze Vitale, dość prosto:)
"Aby pisać skutecznie, trzeba używać właściwych słów, tak aby doprowadzić odbiorcę do takiego stanu, aby zachciał przeczytać tekst do końca i opowiedzieć o nim znajomym".
Cała książka to właściwie podręcznik jak pisać marketingowe teksty ( np. maile), tak aby czytelnik zwrócił na nie uwagę, zechciał je przeczytać i na koniec kupił produkt. A jak to robić? To kilka rad Vitale:
-Po pierwsze musisz przyciągnąć uwagę dobrym tytułem i lidem. Potem
musisz zatrzymać czytelnika.
-Każda linijka tekstu ma pracować nad zatrzymaniem uwagi czytelnika
-Pisz do pojedynczej osoby, nie pisz do tłumów. Chociaż twój teks przeczytają tysiące ludzi, to każdy z nich czyta go samodzielnie, na swój użytek.Odwołuj się do emocji. Bo tylko one są w stanie zaabsorbować czytelnika.-Człowiek współczesny myśli obrazami. Pisząc tekst, maluj obraz, który ludzie będą mogli sobie wyobrazić.
-Wszystko należy robić tak prosto, jak to tylko jest możliwe, ale nie prościej.
MY chcemy.
Swoją drogą, to jeden z podstawowych problemów dzisiejszych producentów, którzy zastanawiają się, jak opchnąć konsumentom swój produkt, zamiast wymyśleć produkt, którego konsumenci potrzebują.
Vitale pokazuje też jak twórczo podchodzić do promowania swoich produktów. Długopis z wbudowaną kulką do masowania palców, proponuje np,. zareklamować mniej więcej tak:
Wyobraź sobie, że dysponujesz maleńkim przyrządem do masażu, który mieści
się bez problemu w kieszeni. Zawsze, gdy zajdzie potrzeba, będziesz mógł
wykorzystać go do rozluźnienia zmęczonych mięśni czy usunięcia napięcia nerwowego. Wyobraź sobie, że to urządzono ma dodatkowo wbudowany
długopis i działa na baterie:)
Świetna rzecz, do poczytania dla każdego kto chce coś sprzedać. Nieważne czy to ma być marchewka, odkurzacz czy jakaś myśł. > POLECAM z calego SERCA
Myślenie lateralne. Idee na przekór schematom, Edward de Bono
18/03/2009 13:23
Z de Bono zetknąłem się już wcześniej, na różnych szkoleniach, ale jakoś nigdy nie ciągnęło mnie, aby przeczytać jakąś jego książkę. Teraz wiem, że to błąd.
Jestem świeżo po lekturze "Myślenie lateralne. Idee na przekór schematom". To książka niezbędna dla każdego, kto w ten czy inny sposób zajmuje się biznesem, promocją, marketingiem czy generalnie wykonuje zawód wymagający intensywnego używania szarych komórek.
Wiele myśli de Bono brzmi wręcz obrazoburczo, szczególnie flekowanie myślenia logicznego (które nazywa wertykalnym). Ale ma 110% racji. Logika tłamsi, dusi dobre pomysły, to co proponuje le Bono pobudza do kreacji, tworzenia śmiałych strategii.
Szczególnie w głowie utkwiła mi jedna jego myśl: używając logiki do tworzenia jakiegoś projektu na każdym jego etapie trzeba mieć rację, kiedy opierasz projekt na myśleniu lateralnym, możesz mylić się na każdym etapie, ważne jest tylko aby mieć rację na mecie.
Wniosek z lektury "Myślenia lateralnego" jest prostu jak drut:
McDonald's czyli historia złotych łupów
14/03/2009 18:16
Często bywa tak, że kupuję jakąś książkę z myślą, że przeczytam ja nie od razu, ale za moment. Szczególnie dotyczy to tych książek, które porażają swoją objętością. Tak było z "McDonald's. Historią złotych łuków" Johna F. Love, która ukazała się w 2007 roku. I teraz przyszedł na nią czas.
Zmęczyłem właśnie te 400 stron historii jednej z najwiekszych, ale przede wszystkim najważniejszych firm we współczesnych dziejach. I od razu mowię, że wrato sie przez nia przebić. Nie tylko po to, aby poznać historię firmy, ale przede wszystkim skorzystać z rad Roya Kroca. Kkroc to człowiek, który tak naprawde stworzył McDonald'sa i zbudował jego potegę, ale też wniósł wiele do współczesnego marketingu. Ta książka jest też jego biznesowa biografią.
Zanim los skrzyżował go z restauracją braci McDonald's, Kroc sprzedwał papierowe kubki. Aby sprzedawać ich więcej, doradzał właścicielom barów, jak moga zwiekszyć sprzedaż napoi a tym samym jego kubków. I doradził im wprowadzenie sprzedaży na wynos. Kiedy sprzedwał multimiksery, to wydawał biuletyn poświęcony...drinkom.
To była istota jego pomysłu na biznes. - Kroc dostrzegał aktualne trendy na rynku, ponieważ przyswoil sobie najważniejszą zasadę sprzedawcy - potrafił postawić się w sytuacji klientów i uwzględnic ich potrzeby i interesy, a nie własne - pisze Love na str 38 książki.
Ku jasności: działo się to w okresie międzywojennym.
Kroc wprowadził w McDonald'sie nowoczesny system zarządzania. - Jeżeli korporacja ma dwóch dyrektorów, którzy myślą podobnie, jednego spokojnie można zwolnić - mawiał. Dlatego zatrudniał dziwaków i ludzi, którzy nie byli podobnie ani do niego, ani do innych menedżerów. jedyne, co ich miało łączyć, to lojalnośc wobec firmy. Kroc był wielkim przeciwnikiem uniformizacji kadry zarządzającej.
- Nikt z nas nie jest tak dobry, jak my wszyscy razem wzięci - mawiał.
Radził też, aby koncentrować się jedynie na długofalowych zyskach,które można osiągnąć dzięki jakości pracy, zamiast uganiać się za krótkotrwałymi profitami, które można uzyskać bez dbałości o szczegóły. Dość tu powiedziec, że instrukcje przyrządzania potraw w McDonald'sie sa tak szczegółowe, że instrują aby hamburgery układać od lewej do prawej w sześciu rzędach po sześć kotletów. A ponieważ dwa pierwsze rzedy są najdalej położone od ognia, to zgodnie z instrukcją należy przewrócić na drugą stronę najpierw trzeci rząd, potem czwarty, piąty i szósty, a na końcu dwa pierwsze.
McDonald's kojarzy się nam ze sprzedażą żywności. Tymczasem właściwy McDonald's zarabia też na...rynku nieruchomości.
- Panie Mathey, myślę, że nie do końca rozumie pan prawdziwą naturę McDonald's - powiedział swojego czasu jeden z menedzerów firmy do przedstawiciela pewnego banku. - My w zasadzie nie działamy w branży gastronomicznej. Działamy na rynku nieruchomości. Jedynym powodem, dla którego sprzedajemy hamburgery za 15 centów, jest to, że przynoszą największy zysk, dzięki któremu dzierżawcy (franczyzobiorcy McDonald's) mogą nam płacić czynsz...wszystkie nasze dzierżawy opieraja się na procencie od zysków ze sprzedaży jedzenia.
Mało kto bowiem wie, że większość McDonald'sów nie jest własnością McDonald'sa. Firma jest za to właścicielem ziemii, na której stoją.
Dzisiaj McDonald's musi walczyć z czarną legenda, jaka go otacza. tak jest juz od lat. Love przytacza w książce historię z 1976 roku, kiedy po USA przetoczyła się plotka, że McDonald's do hamburgerów dodaje dżdżownic. Nie pomogło nawet tłumaczenie, że kilogram tych robaków jest cztery razy droższy niż zwykle mięso. Ale ciekawsze jest źródlo plotki. Wzięła sie ona z artykułu zamieszczonego w jednej z gazet, który był poświęcony komuś promujacemu umowy farnczyzowe dla hodowli robaków, który miał ambicję stać się " McDonald's hodowli robaków".
I tak na koniec: Roy Kroc nie znosił ludzi, którzy nosili białe skarpetki:)